Ruch – GKS Tychy 2:1. Przełamanie

31 paź 2025 | 19:15

Po bramce samobójczej Marcela Błachewicza oraz premierowym trafieni Shumy Nagamatsu z eRką na piersi, pokonaliśmy w piątkowy wieczór GKS Tychy 2:1. Przed nami jeszcze trzy kolejne mecze w Kotle Czarownic – ten najbliższy za tydzień z Miedzią Legnica.

Po pięciu tygodniach przerwy Niebiescy wrócili na Superauto.pl Stadion Śląski z wolą odniesienia upragnionego piątego w sezonie zwycięstwa. Nim w Kotle Czarownic rozbrzmiał pierwszy gwizdek, pamiątkowym grawerem, koszulką i szalikiem uhonorowany został Waldemar Fornalik, który stał się rekordzistą pod względem liczby spotkań, w jakich poprowadził Ruch w roli trenera. „Waldek King” wystawił w piątkowy wieczór identyczny skład, co przed tygodniem w Opolu. Kosmetyczna zmiana miała miejsce tylko na ławce rezerwowych, na którą po urazie dołączył Denis Ventura. Kwestie zdrowotne wyeliminowały Jakuba Bieleckiego, Piotra Ceglarza, Filipa Lachendrę, Patryka Sikorę, Daniela Szczepana, Jakuba Szymańskiego i Przemysława Szymińskiego.

Po pierwszej połowie prowadziliśmy 2:0. Nim strzeliliśmy dwa gole, mieliśmy dwie świetne okazje. Marko Kolar po dalekim zagraniu Nikodema Leśniaka-Paducha przegrał pojedynek z Kacprem Kołotyłą, bo bramkarz tyszan zdołał odbić piłkę. Nie musiał natomiast interweniować po akcji Patryka Szwedzika zwieńczonej minimalnie niecelnym uderzeniem w „długi” róg. 

Pierwsza bramka padła w 19. minucie. Z rzutu rożnego odchodzącą piłkę lewą nogą dał Dominik Preisler, atakował ją Leśniak-Paduch, a ta ostatecznie odbiła się od Marcela Błachewicza, który zanotował samobójcze trafienie. Ruch poszedł za ciosem i jeszcze przed przerwą podwyższył. Nasi zawodnicy długo rozgrywali piłkę na połowie tyszan, aż wreszcie Mateusz Szwoch zagrał do Shumy Nagamatsu, a ten przymierzył z dystansu lewą nogą i po chwili odbierał gratulacje za swojego pierwszego gola w Ruchu. 

Trener GKS-u Artur Skowronek po upływie niespełna kwadransa drugiej części dokonał potrójnej zmiany i goście szybko złapali kontakt. Odzyskali piłkę na naszej połowie, a debiutującego w Kotle Czarownic Bartłomieja Gradeckiego płaskim precyzyjnym uderzeniem pokonał Julian Kieblinger. Ten sam zawodnik w 79. minucie miał szansę na wyrównanie, ale przestrzelił ze środka pola karnego z ok. 15 metrów. Jeszcze groźniej było w 87. minucie gdy olbrzymie zamieszanie w naszym polu karnym zakończyło się ostatecznie niecelnym uderzeniem Marcina Szpakowskiego, po którym trener Skowronek łapiąc się za głowę aż uklęknął. W doliczonym czasie natomiast Bartłomiej Gradecki w świetnym stylu obronił „główkę” Jakuba Tecława.

Tyszanie szukali wyrównania, ale na szczęście do końcowego gwizdka wynik 2:1 nie uległ już zmianie. Odnieśliśmy piąte zwycięstwo w sezonie i po 15 kolejkach Betclic 1 Ligi legitymować się będziemy 21-punktowym dorobkiem. Przed nami jeszcze trzy mecze na Superauto.pl Stadionie Śląskim. Za tydzień, w piątek o 17:00, podejmiemy Miedź Legnica, a po reprezentacyjnej przerwie – Znicza Pruszków i Puszczę Niepołomice. Trwa sprzedaż biletów na spotkania z Miedzią i Zniczem na www.bilety.ksruch.com. Do zobaczenia w Kotle Czarownic.

Ruch Chorzów – GKS Tychy 2:1 (2:0)
1:0
Marcel Błachewicz, 19 min. - samobójcza
2:0 Shuma Nagamatsu, 39 min.
2:1 Julian Kieblinger, 60 min.

Ruch: Gradecki – Konczkowski, Leśniak-Paduch, Lukić, Preisler, Sz. Szymański, Szwoch, Szwedzik (56 Żurawski), Nagamatsu (89 Ventura), Mezghrani (79 Sobeczko), Kolar (79 Bała); trener: Waldemar Fornalik.
Rezerwowi: Proczek, Komor, Karasiński, Nono, Rosół.

GKS: Kołotyło - Lipkowski, Sanyang (58 Kubik), Szpakowski, Błachewicz, Bieroński (58 Kalemba), Stefansson (58 Tecław), Stangret (68 Rumin), Machowski, Kieblinger, Kądzior; trener: Artur Skowronek.
Rezerwowi: Wechsel, Głogowski, Makowski, Pioterczak, Jankowski.

Żółte kartki: Bała - Lipkowski.
Sędziował: Piotr Rzucidło (Warszawa).
Widzów: 10 368.